Poprzedni wpis był w wakacje, w totalnie niszczącym mnie okresie życia. Blisko klęski byłam, bardzo blisko. Niemal zniszczyłam wszystko wokół, tylko po to by zdobyć hajs i móc dalej koksić.
Obudziłam się. Jestem tutaj, dobrze się mam, nie biorę nic od kilku miesięcy. Z końcem listopada zaćpałam ostatni raz. Później coś mnie opętało, coś zauważyłam, zobaczyłam swoje szczęście, które jest obok, a ja tak usilnie je omijam. Chwyciłam je wreszcie i już nie puszczę. Nie puszczę, kurwa, NIE PUSZCZĘ.
Nie ma takiEGO drugiEGO. !
skomentuj (0)